Stosunek seksualny z punktu widzenia psychoanalizy. część 1

Francuski psychoanalityk Jacques Lacan, który odkrył na nowo psychoanalizę Freuda, powiedział dziwne zdanie: „stosunek seksualny nie istnieje“. To wzbudza pewne wątpliwości, ponieważ z pewnością doświadczenia Państwa wskazują na to, że między istotami, między ludźmi są stosunki seksualne.

Co Lacan chciał powiedzieć przez to zdanie? To, że wbrew temu co można myśleć, w objęciach miłosnych tego co jest seksualne, między kobietą a mężczyzną, między dwoma kobietami, między dwoma meżczyznami – partnerzy nie spotykają się – i to chciał powiedzieć – że nie ma stosunku seksualnego, ale są relacje seksualne.

Na początek 3 reguły, które pochodzą od Jacquesa Lacana:

  1. „Miłość to dawanie tego czego nie mamy, komuś kto tego nie potrzebuje“.
  2. „Tylko miłość, pozwala jouissance czyli rozkoszy ulegać pragnieniu“.

Jouissance (rozkosz), w psychoanalizie Lacana jest czymś co łączy dwa freudowskie pojęcia: libido i popęd.

Freud mówił, że rozkosz jest tym co wychodzi poza zasadę przyjemności – jest to zasada homostazy, czyli najmnejszego napięcia, to rodzaj nirwany; czyli jouissance jest czymś co wychodzi poza czymś co jest przyjemnością – jest to rodzaj zaspokojenia, które może powodować cierpienie.

Jeśli chodzi o czasownik ‚ulegać‘ – to to oznacza, że miłość pozwala jouissance (rozkoszy), która jest czymś co może być agresywne, więc jouissance pozwala uczłowieczyć się –  stać się pragnieniem. Dla Freuda pragnienie jest czymś co wyróżnia to co ludzkie. Możemy mówić o miłości, czy o jouissance nawiązując do zwięrząt, ale gdy mówimy o pragnieniu, to mówimy tylko o ludziach.

  1. „Miłość jest czymś co uzupełnia niemożliwość napisania stosunku seksualnego“,

To znaczy, że jeśli w stosunku seksualnym nie można opisać tego stosunku seksualnego między dwoma partnerami, czyli to, że nie możemy połączyć jouissance z drugim (odnosi się różnież do tego idealnego momentu, kiedy dwóch partnerów ma rozkosz w tym samym czasie), możemy powiedzieć, że jouissance jest rozkoszą ciała, nie możemy cieszyć się jouissance drugiego – jest to fikcją, marzeniem.

Freud opisywał miłość jako albo narcystyczną, tzn że kochamy się w Innym, albo jako miłość jako podporę, można powiedzieć: pobieramy od kogoś jakąś cechę, która nas uzupełnia. Chodzi tu o ponowne opisanie starożytnego mitu, w tej idei Freuda mamy mit platoński – miłość byłaby czymś co rozdziela dwie połówki istoty; miłość czyni pełnię, czyni z dwóch partnerów jedno. Tak jak możemy usłyszeć jak zakochany szepcze do ukochanej „jesteś moją zagubioną połówką“. Nie zniknęło to od czasów Platona.

Można powiedzieć, że albo kochamy się w Innym, albo że szukamy siebie w Innym.

Lubimy kiedy ten drugi nam daje, albo wydaje nam się, że daje nam to, co nam brakuje. W ten sam sposób nienawidzimy tego drugiego, który sprawia, że jesteśmy zazdrośni i pozostawia nas wybrakowanymi – brakuje nam czegoś co by mogło nas wypełnić.

Lacan mówi, że miłość i nienawiść, poza wiedzą, są namiętnościami bytu.

Tak więc kochamy tego, który wydaje nam się, że daje nam coś czego nam brakuje.

Czasami lepiej jest nie wiedzieć dlaczego zakochujemy się w tej czy innej osobie, w końcu w prawie takiej samej, podobnej, ponieważ kochamy naszą wadę, nasz własny brak w Innym. To sprawia, że miłość czasami wyraża się w tak okrutny sposób, na przykład „zjem Cię“ mówi matka do dziecka. Oczywiście dla matki jest to rodzaj miłości kiedy mówi ‚zjem‘. A kochanek mówi do ukochanej „kocham Cię na zabój“.

Można mówić o miłości, która kończy się dobrze, ale zazwyczaj marzymy o miłości, która nie kończy się.

Lacan mówi, że miłość jest wzajemna w tym sensie, że zakochany podmiot oczekuje, że partner wychwyci ten sam element braku, tą samą komplementarność bratnich duch.

Miłość jest motorem działania, pozwala odnaleźć w Innym coś czego nam brakuje.

Jeżeli miłość to dawanie czegoś czego nie posiadamy, tzn, że ofiarujemy temu drugiemu jako dar swój własny brak, swoją własną kastrację; w tym sensie podmiot uważa, że może naprawić swoją własną kastrację, za którą w jego wyobrażeniu jest odpowiedzialna matka, ponieważ to ona wydała go na świat – wydała takiego nieperfekcyjnego. Podmiot więc zwraca się ku ojcu. Wyjściem z tego co nazywamy kompleksem Edypa (jest to mit, który wymyślił Freud), jest przedstawione przez odwrócenie miłości.

Jeśli na poczatku chłopiec czy dziewczynka darzy miłością matkę i wychodząc z tego (kompleksu), miłość obraca się ku ojcu (zarówno dla chłopców jak i dziewczynek). Chłopiec w ten sposób dostaje przepustkę do kobiet. Podczas gdy jeśli chodzi o dziewczyny – one nabywają swoją kobiecość nie poprzez utożsamianie się z matką, ale w stosunku do ojca.

Jeśli ojcie podziwia, sprawia, że dziewczyna kocha swojego ojca, traktuje go jako tego co mógłby jej dać tego czego jej brakuje, czyli falusa. Tak więc ojciec staje się punktem idealnego Ja, w którym dzieczyna, czy chłopiec (dziecko) lubi czuć się docenionym. Podczas gdy ze strony matki, jeśli fiksacja czy uzależnienie od niej jest nadal, to to sprawia, że u chłopców obiekt miłość może być tej samej płci.

A u dziewczynek mamy rodzaj spustoszenia stosunku cielesnego i zazdrosnego co do matki i jest to początek tych chorób, które nazywamy anoreksją, czy bulimią. Dawanie swojego braku, to znaczy tego czego nie mamy, komuś kto tego nie potrzebuje, ponieważ inny ma również swój brak, swoją kastrację –  to pokazuje jak miłość ma wartości nie tylko idealizujące, ale także agresywne.

cdn.

 

Na podstawie wykładu: R.Turcanu „Stosunek seksualny i stany zakochania. Podejście Psychoanalityczne.” Tłumaczyła: Agata Kosmowska. 21 kwietnia 2018r., Poznań

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments